Kulig. Uwaga na prędkość

Jedną z klasycznych atrakcji dla dzieci jest zimowy kulig, czyli jazda na sankach za samochodem. Dawniej kuligi były ciągnięte przez konie, a jechało się na dużych saniach.

Kiedy jednak zwierzęta pociągowe zastąpiliśmy końmi mechanicznymi, sanki są po prostu przyczepiane do samochodu. To świetna rozrywka, ale wymagające wiele rozsądku ze strony dorosłych.

O tym, jak niebezpieczna może być taka zabawa świadczą niestety coroczne doniesienia medialne. Praktycznie każdej zimy kanały informacyjne przekazują informację o tragicznych skutkach zabawy.

Powodem jest zazwyczaj zbyt duża prędkość lub jazda w nieodpowiednim otoczeniu. Jak więc zorganizować kulig, żeby było zabawnie i bezpiecznie? Przede wszystkim trzeba pamiętać o tym, żeby nie wciskać pedału gazu za mocno.

Mimo, że siedząc w aucie 20 km/h wydaje się bardzo wolną jazdą, to już sanki sunące z tą prędkością mogą być niebezpieczne dla użytkownika. Na miejsce zabawy trzeba wybrać szeroką, prostą i najlepiej prawie w ogóle nie uczęszczaną leśną drogą, bez dziur i wybojów.